RSS
wtorek, 07 września 2010
Dolina Nubry

Dolina Nubry to wspaniałe miejsce, i co najlepsze nie jest wcale tłumnie oblegane przez turystów. Pierwszym miejscem do którego się udaliśmy była niewielka knajpka w miejscowości Diskit. Lokal raczej z tych niewymienianych w przewodnikach, ale jedzenie w porządku i w dodatku nic nikomu nie zaszkodziło. Na centralnym miejscu tego przybytku stał portret Dalajlamy a tuż pd nim przy stoliku posilał się mnich wyglądający jak wierna kopia Jego Świątobliwości, głównie przez identyczne okulary, które jak później zauważyłem są bardzo popularne wśród buddyjskich mnichów. Swoim pojawieniem się w tej restauracji wzbudziliśmy zainteresowanie dzieci które przez jakiś czas z dużym zainteresowaniem przyglądały się nam przez brudną szybę.

Pierwszym miejscem jakie odwiedziliśmy był klasztor w Sumur, gdzie przytrafiła nam się niezwykła przygoda. Przedtem jeszcze muszę wspomnieć że nasz kierowca od początku bardzo sympatyczny, chętnie odpowiadał nam też na pytania jakimi go dręczyliśmy, i tak między innymi wyjaśnił nam że chłopcy idą do klasztoru w wieku ok 8 lat. Gdy zobaczyłem z daleka mnichów niosących na oko trzyletniego chłopca oczywiście nie omieszkałem zapytać naszego przewodnika o wyjaśnienie. Okazało się że ten berbeć w mnisim wdzianku to inkarnacja znanego lamy z tego klasztoru. Na prośbę naszego przewodnika mnisi przyprowadzili tę przedziwną osobistość, by mogła nasz pobłogosławić. Musieliśmy wszyscy przykucnąć żeby mały lama zdołał dosięgnąć naszych głów i niezdarnym ruchem ręki pobłogosławić dotykając czoła każdego z nas. Jeśli ktoś oglądał film „Kundun” może sobie wyobrazić jak dziwnie i niesamowicie może dla nas wyglądać taka ceremonia. Jak głosi tradycja błogosławieństwo lamy może obudzić nasz umysł, a nawet wyleczyć nas z chorób, ponieważ lama stale przebywa w stanie medytacji. Nie zauważyłem poprawy zdrowia ani większych zmian duchowych od tego czasu ale też mój trzyletni mistrz nie wyglądał na specjalnie skupionego:).

Z Sumur udaliśmy się w kierunku Hundar na wydmowe pustynie. Niestety mimo że wytężaliśmy wzrok nie udało nam się dostrzec żadnego wielbłąda.

Ostatecznie nie zostaliśmy na noc w dolinie, Imbal i Avi chcieli już wracać, Fred nie specjalnie, ja chciałem zostać bardzo, ale nie udało mi się przekonać współtowarzyszy. Jak widać podróżowanie w grupie też ma czasem swoje minusy. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się koło karkołomnie położonego klasztoru Diskit Gompa, najstarszego w dolinie Nubry, który właśnie przygotowywał się do wizyty jednego z najbardziej znanych nauczycieli buddyzmu lamy Karmapy. Kilka dni później wybraliśmy się z Fredem na publiczne wystąpienie Karmapy niedaleko Leh. 

Główna ulica w Diskit

Modne oprawki

Ciekawska

Stupa w dolinie Nubry

Więcej Stup

Ślady stóp :)

To chyba ich ślady, Avi, Imbal i Fred.

Najstarszy klasztor w dolinie Nubry -Diskit Gompa

Nowicjusze w klasztorze Diskit Gompa